piątek, 15 czerwca 2012

Akcent na euro

Pomyślałem sobie, że w związku z wszechogarniającym piłkarskim szałem (który objął także i mnie, rzecz jasna ) należałoby coś o tym naskrobać. Wszak cały nasz kraj i w ogóle cała Europa żyją teraz cudownymi dryblingami, wspaniałymi bramkami i genialnymi paradami.
Pomyślmy jednak, jak wyglądałoby EURO 2012 gdyby drużyny oceniać tylko i wyłącznie na podstawie tego jaką mają w swym kraju scenę metalową? Wiem, dziwny to trochę pomysł... No, ale taki też ma być w założeniu. Pośmiejmy się, a co! Metalowe EURO czas zacząć!

Grupa A
Polska
Grecja
Rosja
Czechy

1 Mecz: Polska - Grecja

Na początek nasz kraj. Wydaje mi się, że nasza scena metalowa jest z pewnością mocniejsza niż piłkarska kadra. Przede wszystkim możemy zaserwować potężne bomby z martwych piłek - Behemoth i Vader. Przy takich ciosach to nawet pięciu bramkarzy jednocześnie mogłoby nie dać rady. Mamy także Comę, czyli bardzo potrzebny powiew świeżości. Jest też i szybkość, czyli weterani z Turbo. Gdy coś nie wyjdzie, zawsze otuchy dodać nam może Anja Orthodox i jej Closterkeller. Nie można też w żadnym razie zapomnieć o kwasożłopach czyli szaleńcach z Acid Drinkers, którzy to z pewnością są w stanie przeprowadzić kilka szałowych kontrataków. Jeśli chodzi o przetrzymywanie piłek, mamy Romka Kostrzewskiego i Kata. Taak, oni z pewnością się do tego nadają:) Na rezerwie, jaka tajna broń czycha Kreon, potrafiący się solidnie przepychać i faulować ( taktycznie, żeby nie było ). A więc bójcie się nas, Grecy!

Wychodzi jednak na to, że kryzysycowcy ani myślą trząść przed nami portkami. Gorzej, to oni chcą wystraszyć nas! Przed meczem rytuały godne reprezentacji Nowej Zelandii w rugby na pewno zaczną odprawiać black metalowcy z Rotting Christ i Nightfall - główna siła uderzeniowa Greków. Do boju swoją drużynę poprowadzi genialny taktyk i wirtuoz gry - Gus G., wraz ze swoim Firewind ( dobra, to kapela w Stanach założona, ale bez Greka, największej gwiazdy nigdy by nie zaistniała no ). Sąsiedzi Cypru podobnie jak my mogą potężnie uderzać martwe piłki - mają przecież Septicflesh! Na tym jednak chyba się ten Grecki metal kończy...

Podsumowując, ten mecz widzę tak: Wystraszeni rytuałami Greków Polacy wpierw stracą bramkę, w drugiej połowie jednak przyjdzie otrzeźwienie. Szybkie rajdy kwasożłopów, świeżość Comy i potężne bomby Behemoth i Vader w konsekwencji dadzą nam wygraną.

Polska 2:1 Grecja


2 Mecz
Rosja - Czechy

Rosjanie z pewnością będą grać bardzo dziko, ku chwale słowiańskich bóstw, a to za sprawą folk metalowców z Arkony. Może im ten Perun coś pomoże. Również i oni zawsze mogą odnaleźć pocieszenie w gotyckim Autumn, pocieszającym już prawie dwadzieścia lat. Gdy Arkona będzie opadać z sił, palmę pierwszeństwa z pewnością przejmą chłopcy z Alkonost. Jakby nie patrzyć, atutami Rosjanów są w sumie tylko takie dzikie pogańskie hordy. A, jest jeszcze kultowa Arija przecież. Rutyna i doświadczenie z pewnością przydadzą się w obronie.

Czechy w tej rywalizacji wypadają cokolwiek blado. No pomyślcie sami - znacie jakieś czeskie metalowe kapele? Mi oprócz black metalowców, lub, jak sami się określają gray metalowców z Umbrtka ( znam od nich może jedną piosenkę ) nic do głowy nie przychodzi. Gdzieś w którymś z numerów Polskiego Metal Hammera czytałem też o czymś takim jak Krabathor. Poza tym - totalna posucha.


W tym wypadku wynik może być tylko jeden. Rosyjska dzikość w ataku i rutyna w obronie miażdżą nie mających nic do zaoferowania Czechów.

Rosja 4:0 Czechy

3 Mecz

Grecja - Czechy

Tutaj, podobnie jak w innych meczach z udziałem Czechów również kompletny pogrom. Gus G. poprowadzi swą ekipę do chwalebnego tryumfu.

Grecja 3:0 Czechy

4 Mecz

Rosja - Polska

Hmm, tu zapowiada się ciekawe spotkanie. My mamy Closterkeller, koneserzy wódki mają Autumn. Oni mają heavy metalowych weteranów z Arija, my mamy swoje Turbo. Jednakże Rosjanie w ataku biją nas na głowę - dzikie pogańskie hordy są w stanie narobić sporo zamieszanie w naszym polu karnym i osamotnione jeśli chodzi o szaleństwo kwasożłopy nie dadzą rady im wszystkim dorównać. Nasi wschodni sąsiedzi nie mają jednak nikogo, kto dobrze potrafiłby uderzyć martwe piłki i zasadzić jakieś bomby, tak jak u nas potrafią Vader i Behemoth. Moim zdaniem szybkie rajdy ku chwale Peruna dadzą Rosjanom prowadzanie. Później jednak Nergal z Peterem wezmą sprawy w swoje ręce i doprowadzą do remisu, ale jednak na wygraną to chyba nie wystarczy. 

Rosja 2:2 Polska

5 Mecz

Grecja - Rosja

Ten mecz przebiegnie podobnie jak w przypadku meczu Greków z Polakami. Z tą jednak różnicą że Rosjanie black metalowców się nie wystraszą, gdyż sami mogą postraszyć swoimi pogańskimi ekipami. Zero przerażenia, szaleńcze ataki i solidna obrona dadzą " Rusom " spokojną wygraną.

Grecja 0:2 Rosja

6 Mecz

Czechy - Polska

Nie widzą większego sensu na rozpisywanie się w tym miejscu. Tak jak i wcześniej Czesi zostają rozłożenie na części pierwsze, gdyż nie mają kompletnie nikogo, kim mogliby nas postraszyć.

Czechy 0:4 Polska

I na koniec tabela:



-->

Rozegrane

Wygrane

Przegrane

Remisy

Bramki ( zd/str)

Punkty

Rosja

3
2
0
1
8:2
7

Polska

3
2
0
1
8:3
7

Grecja

3
1
2
0
4:4
3

Czechy

3
0
3
0
0:11
0



Grupa B

Niemcy
Holandia
Dania
Portugalia

1 Mecz

Holandia - Dania

Holendrzy nigdy do światowej czołówki nie należeli ( pod opisywanym przeze mnie względem rzecz jasna ). Choć kilkoma atutami mogą się pochwalić. Przede wszystkim mają jednych z najlepszych na świecie pocieszycieli - takie nazwy jak Delain, Within Temptation, Epica, The Gatering czy After Forever mówią przecież same za siebie. Do boju Holendrów poprowadzi niezłomny Arjen Lucassen wraz z Ayeron i Star One. Postraszyć mogą także chłopaki Z Funeral Winds i Legion of the Dammed. W ataku szaleć będzie Heidevolk - mimo iż grający od dziesięciu lat, to już eksportowy holenderski produkt folkowy.

Duńczycy również nie mogą pochwalić się mnogością i możliwością wielu roszad w składzie, ale podobnie jak w przypadku depresyjnych przeciwników kilka znaczących nazw mają. Potężne ciosy bez dwóch zdań zadawać będą trasherzy z Artillery - być może największa gwiazda duńskiej ekipy. Starzy wyjadacze z Pretty Maids i Mercyful Fate ( te dwie kapele to chyba nawet większe sławy niż Artillery ) zapewnią spokój w obronie. Trochę egzotycznych ( że się tak wyrażę ) zagrań z pewnością wprowadzi Mnemic. Kilkoma solidnymi strzałami będzie też mogło popisać się Raunchy.

Holendrzy -   Heidevolk w ataku i strach przez Funeral Winds oraz Legion of the Dammed to jednak trochę mało. Sam Arjen nie da rady. Pamiętajmy jednak o świetnych pocieszycielach, którzy zawsze utrzymają wysokie morale w zespole.
Dania będzie miała zdecydowanie więcej szans strzeleckich - czy jednak będzie w stanie je wykorzystać? Solidna obrona także łatwo się nie da.
Mniej więcej po godzinie gry Dania powinna objąć prowadzenie, po ciągłych atakach przeprowadzanych przez Heidevolk i Artillery. Jednakże silne morale w ekipie Holenderskiej sprawią iż gracze szybko się podniosą i w końcówce doprowadzą do remisu.

Holandia 1:1 Dania

2 Mecz

Niemcy - Portugalia

Niemcy, podobnie jak w przypadku normalnej piłki nożnej urastają do rangi jednego z faworytów turnieju. Przede wszystkim jedna z najlepszych obron w Europie i na świecie - starzy wyjadacze z Edguy, Gamma Ray, Helloween, Running Wild, Accept, Rage czy też Grave Digger zamurują bramkę na Amen. Dalej do boju poprowadzą germanów chóralne zaśpiewy Blind Guardian. Potężne bomby serwować będą najlepsi w swym fachu Kreator i Sodom. Także i Rammstein, największa ( pod względem komercyjnym ) gwiazda będzie solidnie dorzucać do pieca. W odwodzie mamy jeszcze potrafiący ukoić łzy Flowing Tears, bombardierów z Heaven Shall Burn czy też Neaera lub też kolejnego już weterana Tobiasa Sammetta wraz ze swoją Avantasią która potrafi zarówno przyłożyć jak i zgrzać do boju chóralnym zaśpiewem. Niemcy mają także najlepszą na świecie infrastrukturę, gdzie wielu z nich szlifuje swe umiejętności rozsławiając je po globie - Nuclear Blast Records. 

Proponowałbym też spojrzeć na pana Lindemanna. Ten to nawet wygląda jak piłkarska gwiazda...










Oj oj w porównaniu ze swoją piłkarską kadrą Portugalia wypada jak ser pleśniowy - czyli blado. Poza gwiazdami z Moonspell i Cradle of Filth nie mają nikogo. A no jest jeszcze Sirius, który może postraszyć, ale tylko trochę. Bród, smród i ubóstwo, podobnie jak i w Czechach.

Niemcy, dzięki potężnej obronie nie dadzą szansy nawet na przeprowadzenie akcji. Wspierani chóralnymi zaśpiewami Blind Guardian i Avantasi rozgromią niemrawych Portugalczyków. Rammstein, Sodom i Kreator kompletnie ich zmasakrują.

Niemcy 5:0 Portugalia

3 Mecz

Dania - Portugalia

Duńczycy mimo wszystko mają po swojej stronie znacznie więcej atutów niż Portugalczycy. Artillery oraz kapitan Arjen Lucassen sprawią iż Wikingowie spokojnie pokonają smutno - wesołych wampirów.

Dania 3:1 Portugalia

4 Mecz
Holandia - Niemcy

W tym wypadku wynik także może być tylko jeden. Pewność siebie Holendrów pozwoli im na wbicie co najwyżej jednej bramki. Niemiecka agresja i precyzja przyprawią rywali o jeszcze większą niż dotychczas depresję.

Holandia 1:4 Niemcy

5 Mecz

Portugalia - Holandia

Rzecz ma się podobnie jak w przypadku Duńczyków. Zebrawszy szybko siły Holendrzy rzucą się do ataku. Portugalczycy po raz kolejny nie będą w stanie odpowiedzieć niczym sensownym. Porażka jest nieunikniona.

Portugalia 1:3 Holandia

6 Mecz

Dania - Niemcy

Tutaj również nie dostrzegam sensu głębszego rozckliwiania się nad losem Duńczyków - wikingowie zostaną zmiażdżeni. Nawet Arjen i Artillery nic tu nie wskórają. Brak odpowiedniej motywacji i pocieszenie nie pozwoli im na zdobycie nawet jednego gola.

Dania 0:4 Niemcy

No i tabela:
-->

Rozegrane

Wygrane

Przegrane

Remisy

Bramki ( zd/str)

Punkty

Niemcy

3
3
0

13:1
9

Holandia

3
1
1
1
5:6
4

Dania

3
1
1
1
4:6
4

Portugalia

3
0
3
0
2:11
0




Grupa C

Chorwacja
Hiszpania
Włochy
Irlandia

Grupa C to chyba najsłabsza grupa w całym Euro. Praktycznie żaden z tych zespołów nie ma większych atutów, którymi mogliby zaskoczyć.

1 Mecz

Hiszpania - Włochy

Hiszpania, hmmm. hmmmmmm..... hmmmmmmmmmm...... Cholera, ja nawet żadnego rockowego zespołu z kraju Basków nie znam! A co dopiero mówić o metalu? Uciekłem się nawet do tego, że przeszukałem internet w nadziei na znalezienie czegoś sensownego... Niestety, zupełnie nic. Czyżby walkower? Na to więc wygląda. Może się, kurka, mylę, ale Hiszpania to zdecydowanie najsłabszy uczestnik Euro.

Włochy - tu sprawa wcale nie wygląda lepiej. Poza gwiazdami z Rhapsody oraz mniej znanymi chłopakami z Labyrinth i trasherami z Bulldozer również nie mamy nic. Mimo iż włoskie tradycje piłkarskie są bardzo głębokie, pod tym względem wyglądają wręcz tragicznie. Ale jednak - wygrali walkowerem.

Hiszpania  0:3 v.o Włochy

2 mecz

Irlandia - Chorwacja

Kolejni "bogowie" metalu. Powiedzmy, że podciągniemy pod to miano U2 i Thin Lizzy, ale nic więcej, wszak to o ciężkiej odmianie gitarowej muzy miało być. Nic, kompletnie nic. No ale zawsze to trochę lepiej niż w przypadku zupełnie pogrążonych Włochów.

Chorwacja... Kurka wodna, jeszcze gorzej chyba niż w przypadku Hiszpanii. Ze względu jednak na to iż mają fajne miejsca do spędzenie na wakacje dajmy im chociaż pozwolenie na grę...

Mecz... A co tu opisywać? Irlandczycy, z racji że mają rockowe gwiazdy nieznacznie wygrają.

Irlandia 1:0 Chorwacja

3 mecz

Hiszpania 0:3 v.o Irlandia

4 mecz
Włosi z racji posiadanych Rhapsody, Labyrinth i Bulldozer spokojnie wygrają z Chorwatami.

Włochy 2:0 Chorwacja

5 mecz

Chorwacja v.o3:0 Hiszpania

6 mecz
Tu również wygrywają Włosi, gdyż Irlandczycy nie mają kompletnie czym grać.

Włochy 2:0 Irlandia.


-->

Rozegrane

Wygrane

Przegrane

Remisy

Bramki ( zd/str )

Punkty

Włochy

3
3
0
0
7:0
9

Irlandia

3
2
1
0
4:2
6

Chorwacja

3
1
2
0
3:3
3

Hiszpania

3
0
3
0
0:9
0



Grupa D

Szwecja
Ukraina
Francja
Anglia

1 mecz

Szwecja - Ukraina

No, zanosi się że Szwedzi również tanio skóry nie sprzedadzą i chcą ten turniej wygrać. Do boju poprowadzą ich chóralne wyśpiewywania pierwszych power metalowców kraju ( a może i nawet Europy, choć to z pewnością sporna teza ), Hammerfall. W obronie rodzi się nowa legenda - Sabaton, który ostatnią, najlepszą jak dla mnie w dorobku płytą udowodnił, że za parę lat jednym tchem będzie się go wymieniać obok najsłynniejszych przedstawicieli heavy na świecie. Młodych wspierać będzie chyba mniej znany, ale dużo bardziej doświadczony Morgana Le Fay. Nie ulega wątpliwości, iż Skandynawowie mają najlepszych na świecie bombardierów: Grave, Hypocirsy, Unleashed, Entombed, Dissection, bardziej "dystyngowany" i lekki Dark Tranquality czy In Flames - to zdecydowanie najsilniejsza strzelecka ekipa turnieju. W ataku zagrają największe szwedzkie gwiazdy - Opeth i Katatonia, które mimo iż nieco zamulają to finezją, fantazją, polotem i precyzją nadrabiają depresyjne zagrywki. Postraszyć z pewnością mogą black metalowcy ( takie troszeczkę bardziej lekki, ale zawsze black ) z Amon Amarth, którzy to we współczesnym świecie również zaczynają urastać do rangi mega gwiazd. Zarówno pocieszyć jak i przerazić może także Tiamat - kolejna mega sława w kadrze Szwecji. Jeśli o pocieszanie chodzi, to z pewnością dadzą radę At the Gates. Cholera, kolejne gwiazdy. Nie za dużo tego?! Teraz na dodatek sobie przypomniałem, że nie wymieniłem Soilwork i Therion, które także bez dwóch zdań zasługują na miejsce w pierwszym składzie. Jakby jeszcze było komuś mało, to szwedzi mają także Hardcore Superstar - świetnych szaleńców, potrafiących przeprowadzać równie szałowe ataki co nasz Titus z ekipą. Cholera, tych zakichanych Szwedów chyba nikt nie powstrzyma...


... a już na pewno nie Ukraina. Kolejna ekipa, która kompletnie nie ma czym zaskoczyć a nawet grać. Jedyne, co przychodzi mi do łba to Mental Demised - dopiero stawiający pierwsze kroki młodzi bombardzierzy. Poza tym? Znów nic. Okropne, wielki nic.

Mecz: Cholera, że też muszę takie masakry opisywać. To przecież będzie gorzej wyglądać niż Napoleon pod Waterloo... Skandynawowie, rzecz jasna, odbierają Ukraińcom dalszą ochotę do gry przetaczając się po nich Tsunami po Japonii. Na samą myśl o lamencie który będzie się niósł w obozie podwładnych Janukowicza włosy na karku mi się jeżą...

Szwecja 6:0 Ukraina

2 Mecz

Francja - Anglia

Wychodzi na to, że Anglicy również chcą ostro walczyć. Nie ulega wątpliwości, iż mają piekielną, nie do przejścia obronę w postaci legendarnych Iron Maiden, Judas Priest ( podobno chcieli na emeryturę odchodzić, no ale się spięli jeszcze na ten turniej ) i Saxon. W ataku może także coś zdziałać Anathema, mimo iż osamotniona, ale z pewnością potrafiąca wiele namieszać swoją finezją i klimatem. Do boju zagrzewać ( ale także i wspomagać ) będą największe po Ironach i Judasach gwiazdy - Paradise Lost. Anglicy mają także w swcyh szeregach wyśmienitych bombardierów - Benediction, kultowy Bolt Thrower ( w sumie też gwiazda światowego formatu ) i nie mniej kultowy Napalm Death. Szaleńcze, piekielne szybkie i potężne ciosy wyprowadzać będzie Motorhead. Sorry memory, ale nasi Acidzi nigdy im sławą i popularnością nie dorównają... Kurka, czyli to jednak Lemmy i spółka będą największymi gwiazdami Anglików. Aj, mi się już kręci od tych gwiazd... Ach,  nie wspomniałem jeszcze o My dying Bridge, rzecz jasna. Spokojnie będą wspierali Anathemę w ataku. Chóralne zaśpiewy kolejnych sław z Dragonforce skutecznie wspomogą wolę walki wyspiarzy. Uff...

Francuzi z kolei niczym wielkim pochwalić się nie mogą. Tyły z pewnością dobrze zabezpieczą weterani z Nightmare. Solidne bomby z pewnością zasadzać też będą niepokorne chłopaki z formacji Gojira. Koneserzy żab mogą jednak trochę postraszyć - Death Spell Omega, Arkhon Infaustus, Eternal Majesty - te nazwy mogą przerazić. Poza tym chyba jednak krucho. No, ale czymś tam grać mogą.

Mecz: Anglia miażdży francuzów, ale nie tak dobitnie jak Szwedzi Ukraińców. Jakby nie było, posiadacze wieży Eiffla mają chociaż skład.

Anglia 4:0 Francja

3 mecz

Szwecja - Anglia

Pojedynek gigantów. Skandynawowie mają mnóstwo wyśmienitych bombardierów, ale ciężko im będzie przebić się przez solidną obronę. Wyspiarze mają starych wyjadaczy z Motorhead, którzy mogą namieszać w ataku bardzo wiele, ale Szwedzi mają przecież Hardcore Superstar! Ekipa z północy ma jednak czym postraszyć, czego brakuje podwładnym królowej Elżbiety. Także i na polu smutku, nostalgii i rozpaczy przeważają Szwedzi. Uważam więc, że wynik z jedno bramkową różnicą będzie całkiem sprawiedliwy.

Szwecja 2:1 Anglia

4 Mecz

 Ukraina - Francja

Francuzi spokojnie wygrywają z niemającymi nic do zaoferowania Ukraińcami. Death Spell Omega skutecznie wystraszy przeciwników.

Ukraina 0:2 Francja

5 mecz

Szwecja - Francja

Szwedzi rzecz jasna taranują Francuzów. Nawet nie zamierzają brać jeńców - trup będzie się ścielił gęsto...

Szwecja 4:0 Francja

6 mecz

Anglia - Ukraina

Jak wyżej. Jedna wielka miazga i masakra... Będzie słychać tylko płacz i zgrzytanie zębów...
 
Anglia 6:0 Ukraina





Rozegrane

Wygrane
Przegrane
Remisy
Bramki ( zd/str )
Punkty

Szwecja

3
3
0
0
12:1
9
Anglia
3
2
1
0
11:2
6
Francja
3
1
2
0
2:8
3
Ukraina
3
0
3
0
0:14
0



Ćwiercfinały

Zw. Gr A - 2 miejsce gr B

Rosja - Holandia

Dzikość i szał Rosjan będą w stanie sporo namieszać. Holendrów czeka mnóstwo pracy w obronie... Wciąż nie można jednak zapominać że pomarańczowy mają ogromne pokłady motywacji, które pomagają im w dobrej grze. Sprawiedliwym wynikiem. Z racji tego jednak, że na tym etapie rozgrywek remis paść nie może, stawiam jednak na Holendrów.

Rosja 2:2 Holandia, po dogrywce 2:3



Zw Gr. B - 2 miejsce gr A

Niemcy - Polska

Tośmy się doczekali w końcu derbów... Jednakże podobnie jak i w normalnej piłce nożnej, tak i w tych rozgrywkach większych szans nie mamy. Szał Acidów, bomby Behemoth i Vader mimo wszystko obijać się będą o perfekcyjną germańską obronę. Poza tym nasi sąsiedzi mają o wiele więcej gwiazd mogących wyczyniać cuda a także lepsze wyszkolenie techniczne i fizyczne ( za sprawą tej infrastruktury rzecz jasna ).

Niemcy 4:2 Polska

Zw. Gr C - 2 miejsce gr D

Włochy - Anglia

No, gorzej niż Ukraina się chyba nie da, powiem tak może. Wyspiarze rozrywają Włochów na kawałeczki, delektując się wręcz ich sromotną klęską.

Włochy 0:5 Anglia

Zw gr D - 2 miejsce gr C

Szwecja - Irlandia

Kończą mi się słowa i określenia, żeby opisywać takie rzeczy. Niczym nasza rodzima husaria pod Wiedniem Szwedzi zmiotą Irlandczyków z powierzchni Ziemi. Potężne, piekielne skandynawskie tornado zbierze krwawe żniwo i obróci w proch wszystko co będzie śmiało stanąć mu na drodze.

Szwecja 6:0 Irlandia


Półfinały

1 Anglia - Holandia

Świetni pocieszyciele na nic się zdadzą w starciu z Angielską potęgą. Genialny kapitan Arjen nie zdoła nic tu zdziałać. Potężne benedyktyńskie bomby i napalmy, obrona nie do przejścia a przede wszystkim szalejący Lemmy dadzą Anglii zwycięstwo na wagę awansu do finału.

Anglia 3:1 Holandia

2 Szwecja - Niemcy

Zdecydowania najciekawsza para w tych rozgrywkach. Szwedzi mają najsilniejszych na świecie bombardierów, ale Niemcy mają z kolei piekielną obronę. Jeśli chodzi o chóralne zagrzewanie do walki, to obie strony mają mniej więcej takie same siły. Jednakże Niemcy nie mają praktycznie żadnych smutnych gwiazd, choć mają za to Lindemanna - piłkarza i Rammstein którzy są chyba najbardziej znanymi postaciami mistrzostw. Będzie walka o każdy centymetr pola gry, szybkie zagrania i solowe akcje, potężne bomby i cudowne obrony. Nie obejdzie się bez karnych. W tej końcówce więcej nerwów powinni chyba jednak okazać Niemieccy weterani... Choć Szwedzi także mogliby wygrać. Doprawdy, z tym meczem miałem chyba najwięcej problemów.

Szwecja 2:2 Niemcy w karnych 4:5

  
Finał!!!!!

Anglia - Niemcy

Iście królewski finał, w którym zmierzą się dwie genialne, mające ogromny wpływ na światową kulturę ekipy. Tyle cudownych zagrań i emocji mogliśmy chyba otrzymać tylko w drugim półfinale. Także i tu zwycięstwo będzie nieznaczne i ciężko jest wytypować zwycięzców... W fazie grupowej, jakby nie było, Anglia ze Szwecją przegrała, a Niemcy Szwedów pokonali, choć dopiero po karnych. Jakie to jednak ma znaczeniu dla przebiegu tego spotkania? Marginalne. Anglicy obronę mają silniejszą, to nie ulega wątpliwości. Nie mają jednak motywacji w postaci hymnów i chóralnych wyśpiewywań. Wyspiarze mają za to potężnych bombardierów.. Cholera jasna, strasznie ciężka sprawa. Ostatecznie jednak wyczerpani półfinałem Niemcy przegrywają...

Anglia 3:3 Niemcy 8:7 w karnych



I tak oto dobrnęliśmy w końcu do końca tych metalowych mistrzostw. Niektóre drużyny miały co zaprezentować i pokazały się z całkiem niezłej strony, inne z kolei tylko modliły się, żeby dostać jak najmniej batów. Jak dla mnie największym zaskoczeniem jest, iż do finałów nie awansowały Finlandia i Norwegia. No ale takie sporty lubią zaskakiwać. 
Ogólnie rzecz biorąc impreza się udała. Tysiące rozwrzeszczanych fanów, hektolitry piwska i karki połamane od ciągłego machania. Apeluję o zorganizowanie takich pojedynków w naszym realnym świecie! ( pojedynków muzycznych, rzecz jasna )

 Choć wciąż mam lekkie wyrzuty sumienia, że Szwedzi ten półfinał przegrali:)








środa, 6 czerwca 2012

Interpretacja rockowych tekstów cz.1 - Paradise Lost - "Forever Failure"

Dziś chciałem się z wami podzielić zaistniałym w mojej głowie pomysłem. Wtorek - czyli dzień miniony był raczej spokojny ( prócz sprawdzianu z matmy, ale zostało to zrobione bardzo prosto ). Żadnej biologi, geografii czy innych tego typu lekcji, na których to moje i tak już obumarłe po całodziennych pobytach w szkole członki obumierają jeszcze bardziej. Nie powiem wam, w jakich okolicznościach dokładnie niniejszy pomysł się zrodził, gdyż nie pamiętam, fakt faktem jednak, że jest. Dobra, już mówię cóż to za " genialna " idea.

Teksty. Wydawać by się mogło iż słowa, przynajmniej jeśli chodzi o muzykę, są głównym składnikiem przede wszystkim hip - hopu. Błąd. Bo czym byłby metal, rock ( i w ogóle reszta gatunków ) gdyby nie teksty, które z nabożną czcią wykrzykiwane są przez rzesze rozentuzjazmowanych fanów? Czy " We are the Champions " stałoby się hymnem zwycięzców, gdyby traktowało przykładowo o bananach? Wątpię, czy w tym momencie w ogóle ktoś chciałby tego słuchać.

Pragnę więc w tym miejscu rozpocząć kolejny cykl, mianowicie moje własne interpretacje metalowych i rockowych tekstów ( jak sam tytuł wskazuje ).

W burzliwej, jakby nie było, historii tej określanej przez niektórych księży ( tych mniej inteligentnych ) jako pomiot szatana muzyki przewinęło się wiele głębokich, nostalgicznych czy też miłosnych treści, które w połączeniu z kompozycyjną perfekcją dawały efekt piorunujący, hipnotyzujący kolejne pokolenia słuchaczy.

Ja dziś chciałbym zacząć od kapeli, która zdecydowanie może zaliczać się do ścisłej czołówki największych legend metalu. Paradise Lost. Ktoś nie zna? Źle, bardzo źle. Kłania się znajomość klasyki.
Bowiem tylko kilkoro panów było prekursorami gatunku ochrzczonego mianem gothic metalu ( nazwa " gothic " została z resztą zaczerpnięta z ich pierwszego albumu ). Gatunku, który w sposób znaczący wpłynął na masową kulturę metalową, mimo iż niebezpodstawnie uważany jest za najlżejszą odmianę tejże muzyki ( co zauważalne jest szczególnie we współczesnych wydawnictwach ).

Chciałbym się teraz skupić na jednym z najsłynniejszych utworów Paradise Lost, " Forever Failure " pochodzącego z albumu " Draconian Times ". Kompozycja to zaiste zacna, choć w gruncie rzeczy całkiem prosta i nieskomplikowana. Ileż jednak pasji i uczuć zostało w nią włożonych? To słychać już od pierwszych dźwięków... Tę energię, moc, siłę... Nieważne w jakich gatunkach obracacie się na co dzień - każdy powinien tego posłuchać i przeżyć to samemu, gdyż po prostu brakuje mi większej ilości słów by to opisać. Niektórzy może stwierdzą, że przesadzam i że Paradise Lost ma w swym dorobku lepsze dokonania. Cóż, o gustach się nie dyskutuje, lecz obiektywnie nie sposób nie przyznać, że " Forever Failure " to utwór genialny, wręcz trącacy geniuszem.

Tekst, bo przecież o niego się tu głównie rozchodzi, ma w sobie równie wiele pasji co i muzyka. Z pozoru mógłby się on wydawać całkiem banalny, ale jak to zwykle bywa pozory mylą.
Mimo wszystko metal to nie hip - hop i nie da się w przeciągu trzech, czterech, pięciu lub trochę więcej minut zawrzeć tyle, ile da się opowiedzieć w tych jednobitowych ( może się nie znam i kogoś w tym momencie obrażam, ale tak tę muzykę właśnie " czuję " ) piosenkach. Metal jakby nie było jest muzyką nastawioną na porywanie słuchacza wspaniałymi instrumentalnymi zagrywkami czy też solówkami. Żeby wcisnąć w te riffy i w ogóle wszystkie partie układające się w logiczną całość słowa trzeba trochę pracy poświęcić.

Przejdźmy już jednak w końcu do genezy tekstu...

Wersja angielska:

You must feel frustration
Cause your mind feels such temptation
And your ways appear a total lack of faith

You may feel elation
At your body's re-creation
And that joy you need, restricted by one thought

Are you forever - loss of purpose in a passive life
Are you forever - pale, regarded as a waste of time

High times are courageous
But in truth they suit no purpose
Induced, reduced, unable and afraid......

Can you feel rejection
And a lack of motivation
And the joy you need restricted and delayed

Tłumaczenie Polskie:

Musisz czuć frustrację
ponieważ twój umysł odczuwa wielką pokusę
i twoje drogi wyjawiają całkowity brak wiary

możesz czuć uniesienie
gdy Twoje ciało odpoczywa
i potrzebujesz tej radości, ograniczonej do jednego dotyku

Czy ty zawsze - tracisz cel w biernym życiu
Czy ty zawsze - blednący, uważałeś to jako marnotrawstwo czasu

Najwyższy czas być odważnym
ale prawdą jest, zharmonizowani pozbawieni sa celu
nakłoniony, zredukowany, niezdolny i obawiający się

Możesz poczuć odrzucenie
oraz utratę motywacji
i potrzebujesz radości, ograniczonej i opóźnionej

( teksty te pochodzą ze strony www.tekstowo.pl , a jakże )


Zacznijmy więc od pierwszej zwrotki.
Rodzi się w tym miejscu mnóstwo pytań, na które nie do końca jest łatwo odpowiedzieć... Z jakiego powodu czuję frustrację? Mój umysł odczuwa pokusę? Jaką? No i co to za drogi, które wyjawiają ten brak wiary?

W tym miejscu właśnie zaczynają się schody. Niezbędne będą dwie interpretacje: Taka, jaką chcieliby zobaczyć muzycy ( z punktu widzenia ateistycznego ) i taka, jaką ja czuję ( z punktu widzenia katolickiego ).
Trzeba bowiem powiedzieć, iż muzycy Paradise Lost to zagorzali ateiści, głoszący siłę nauki i porzucenie wiary. Cóż... Te pytania więc, które rodzą się przeczytaniu pierwszej zwrotki w ich zamyśle z pewnością nie miały żadnych chwalebno - religijnych podtekstów. Jak dla mnie, te z pozoru ciężkie do znalezienia odpowiedzi są w gruncie rzeczy całkiem jasne i przejrzyste. Czujemy frustrację, gdy narzuca się nam wiarę, której nie chcemy. Nasz umysł kusi nas, byśmy w końcu się zbuntowali i tę wiarę porzucili, wbrew wszystkiemu. Przecież, gdy spojrzysz na swoje dotychczasowe życiowe ścieżki to dostrzeżesz, że nigdy nie było na niej wiary, tylko coś, co wpajali ci od dzieciństwa.
Mogą się te słowa różnić trochę od zamysłu muzyków, ale myśle że mimo wszystko. Pamiętajcie, że jest to tylko i wyłącznie moja interpretacja.

Popatrzcie teraz, jak ja przyswajam sobie te słowa jako katolik....
Musisz czuć frustrację, że na świecie jest tyle zła a twój umysł dodatkowo kusi cię do ich robienia. Masz wrażenie, że twoje życiowe ścieżki, cały świat wokół ciebie pozbawiony jest wiary, wszystko pędzi do przodu wraz z postępem cywilazcji.
Niezłe, nie uważacie? I niech mi ktoś teraz jeszcze powie że słucham ateistycznych czy nakłaniających do porzucania wiary piosenek...

Z interpretacją drugiej zwrotki miałem trochę problemów ( i właściwie dalej mam ). Czuję uniesienie gdy odpoczywam? Czyli że co, leniem mam być? Nie, to chyba nie o to chodzi...
Ogólnie rzecz biorąc postrzegam to tak: To naprawdę miłe uczucie, gdy wiesz że masz na tym świecie kogoś, kto pomyśli podobnie jak ty i za pomocą jednego dotyku potrafi sprawić że czujesz się lepiej. Myśli oczywiście tak jak to zostało pokazane w pierwszej zwrotce. 
Nie jestem do końca przekonany, czy tu akurat trafiłem z rozłożeniem tych słów na części pierwsze, ale cóż Każdy przecież, podkreślam, odbiera teksty w swój własny, przyswajalny dla siebie sposób.

No i refren... Tu już sprawa jest chyba troszeczkę prostsza. Jednakże mimo wszystko to zawsze tylko troszeczkę...
Czy ty zawsze tracisz cel w biernym życiu? Tak, tu powinien pytajnik, to jasne jak słońce. A zaraza potem kolejne pytanie, już nie dopowiedziane: Tak samo jak ja traciłem kiedyś? Właśnie... Trzeba wziąć sprawy w swoje ręce, aby nie niczego w swym nie zmarnować i mieć jakieś ambicje! Inaczej rzecz ujmując, po raz kolejny mamy tu jawne nawoływanie to porzucenia wiary, wyzwolenia się z jej szponów i pokierowania w końcu swoim własnym życiem tak jak się chce. Drugi wers mówi o podobnym - zawsze uważałeś te wszystkie religijne obrzędy za stratę czasu, a jednak myślałeś że tak ma być i tak jest dobrze. Nieprawda...

Z mojego, katolickiego punktu widzenia wygląda to zgoła inaczej. W pierwszym odczuwam doszukuję się dokładnie tych samych wartości, które opisałem wyżej - z tą jednak różnicą że dla mnie tu żadnych podtekstów religijnych. Weź sprawy w swoje ręce, zacznij kierować swym życiem tak jak chcesz, po prostu. Drugi wers dla mnie niejako odnosi się do pierwszego - czy ty też zawsze uważałeś że bezczynność to marnotrawstwo czasu? Dlatego też biegałeś po podwórkach jak byłeś mały, skakałeś... Teraz jednak przyszedł czas abyś w końcu troszeczkę dorósł i prócz tych wszystkich rzeczy zaczął też myśleć o przyszłości. 
Cóż, może jest to lekka nadinterpretacja, ale mnie ona w każdym razie pasuje jak ulał:)

Ostatnie dwie zwrotki są chyba najprostsze do zrozumienia. 
Ateistyczny punkt widzenia: Trzeba w końcu odważyć się zerwać z tą wiarą, która cię krępuje. Ci, którzy mają w życiu ład i harmonię, czyli wierzą, pozbawienie są życiowego celu. Myślą że wystarczy im być miłym i nic poza tym a po śmierci czeka ich nagroda. Idiotyzm... Jesteś przez nich nakłaniany do wytrwania w ich poglądach... Omotany, niezdolny do wyrażenia własnych poglądów a przez to i obawiający podjąć się radykalnych kroków! Wśród tylu " dobrych " ludzi możesz poczuć się odrzucony. Możesz też stracić motywację do tego, aby zrezygnować z tych cholernych religijnych machlojek... Jednak w końcu zacznie ci to sprawiać radość i poczujesz wolność, której tak mocno potrzebujesz.

Katolicki punkt widzenia w tym przypadku będzie niemalże dokładnie odwrotny więc nie widzę większego sensu nad rozpisywaniem się. Trzeba odważyć się - ale krzewić wiarę! Nie możesz jednak być tylko na pokaz, gdyż w życiu będzie cię obchodziło tylko to jak widzą cię inni w kontekście wiary i stracisz swój cel, do którego dążysz. Jesteś nakłaniany przez innych do porzucenia przekonań, przez co zaczynasz tracić własne zdanie. Możesz czuć odrzuceni i brak motywacji do propagowani wartości religijnych, ale w końcu zacznie ci to sprawiać, zobaczysz!


Tak oto z grubsza przedstawia się moja analiza jednej z najsłynniejszych kompozycji jeszcze bardziej słynnego Paradise Lost. Nie musi się ona wszystkim spodobać ( mało tego - wiem że większości się nie powinna spodobać ), ale nie obchodzi mnie to rzecz jasna. Wszystkie te moje przemyślenia i filozoficzne myśli są wynikiem tylko i wyłącznie moich własnych emocji. Podkreślam jeszcze raz - każdy te teksty może odbierać w inny sposób. Przedstawiłem wam jak patrzę przez pryzmat wiary, ateistycznej oraz katolickiej. Jeśli ktoś uważa inaczej - niech pisze. Nawet do tego zachęcam! Piszcie, co wy czujecie gdy słuchacie tak pięknego utworu w połączeniu z tak szerokim w interpretacji tekstem.

Na koniec przedstawiam wam teledysk do utworu:)

( P.S Nie sugerujcie się początkowymi słowami, gdyż post ten zaczynałem pisać wczoraj, a skończyłem właśnie dziś. To tak w gwoli wyjaśnienia, jakby ktoś miał jeszcze jakieś obiekcje czy wątpliwości:) )


sobota, 26 maja 2012

Dlaczego dziewczyny lecą na metalowców? Kilka słów o miłości także.

-->
--> Do napisania tych słów zainspirowała mnie ( i niejako zmusiła ) pewna sweetaśna koleżanka imieniem Klaudia. Wymogła wręcz na mnie, abym wspomniał o niej na swoim blogu. Właśnie... Zastanawia mnie, czemu ona lubi chłopaka którym jestem. Nie no, ok. lubi mnie tak po prostu. Za to że może się ze mną pośmiać, porozmawiać o bułkach i wyprostowanych plecach ( nie pytajcie ). Ogólnie rzecz biorąc cały ten przykrótki wstęp ma wprowadzić do zagadnienia o o wiele głębszym znaczeniu... Mianowicie dlaczego dziewczyny lecą na rockmanów i metalowców.

Na sam początek ustalmy kilka faktów – każda gwiazda rocka, bez żadnych wyjątków ( chyba że np. chłopaki z Narni, As I lady dying albo tym podobni )  miała w swoim życiu zdecydowanie więcej niż jedną pannę. Nie tylko do całowania i przytulania, wiadomo o czym mówię w tym momencie. Na każdym w zasadzie koncercie, czy to Metalliki, czy też prawie zupełnie jeszcze nieznanego Head Crusher ze Strzelec Opolskich szaleje tłum fanek. To zaczyna już podpadać pod istny fenomen....
Co przyciąga te rozkrzyczane długowłose ( lub krótkowłose ) kobitki w niechlujnych chłopakach machającymi swoimi grzywami na scenie? Naprawdę, nie będę się nawet starał odpowiedzieć na pytanie, gdyż w ogóle nie znam na nie odpowiedzi. Jak długo bym nie myślał, jak wiele poradników miłosnych bym nie przewertował, nigdy się tego nie dowiem. Czasami jednak niewiedza jest całkiem dobrą rzeczą. Nie pytajmy, dlaczego tak jest, panowie metalowcy, tylko skrzętnie ten fakt wykorzystujmy!

Oczywiście, nie namawiam do brania wszystkiego jak leci ( choć jest wiele tego typu osób na świecie ). Ja tam wyznaję zasadę, że miłość spadnie na mnie kiedyś jak grom z jasnego nieba, od pierwszego wejrzenia. Może jest to trochę zbyt marzycielskie i naiwne, ale taki już niestety jestem. Nie mam zamiaru się zgadzać, gdy przykładowo przyjaźnię się z jakąś dziewczyną kilka lat, a ona pewnego dnia ni stąd ni zowąd podejdzie do mnie i „ poprosi o chodzenie „ ( Podobno nikt w dzisiejszych już tak nie mówi, z drugiej jednak strony chłopak zazwyczaj czarno na białym mieć czy chodzi z tą dziewczyną czy nie, nawet jak się pocałują).
Chyba że ona akurat tego dnia się zmieni. Nie tylko fryzurę, ale też zacznie się inaczej zachowywać, ubierać czy używać innych dodatków i kosmetyków. Panowie, powiedzmy sobie przecież szczerze i bezstronnie – wygląd to nie wszystko. Jasną sprawą jest, że dziewczyna musi mieć ładną twarz i figurkę ( mnie w dziewczynach przede wszystkim  urzeka uśmiech i oczy – jeśli cudnie się śmieje i mógłbym utonąć w jej źrenicach to z miejsca byłbym w stanie zaprosić na kolację ). Jak dla mnie kobieta wcale nie musi mieć pokaźnych piersi czy tyłeczka. Najgorsze są te które mają wszystko dużę, sztuczne i myślą że są piękne. Ohyda...

Moja wybranka przede wszystkim powinna dużo się uśmiechać, być pogodna i przebojowa. No i musi mi się również podobać z wyglądu rzecz jasna. Może mieć najlepszy charakter na świecie ale gdy nie będę zwracał uwagi na jej wygląd to nie ma u mnie szans. Odwrotnie także – nawet jeśli będzie najpiękniejsza na świecie lecz będzie miała nieciekawy charakter to nie ma co liczyć na moje zaloty. Przy czym jednak charakter zajmuje u mnie ważniejsze miejsce niż wygląd, żeby nie było wątpliwości.

Dobra, dobra ja tu tak cały czas rozpisuję się o swoim ideale ale muszę też powiedzieć co ja mogę zaoferować? Cholera, głupio tak trochę o sobie… Cóż. Mam zarówno wady, jak i zalety, jak każdy człowiek. Uważam, że jestem pogodnym i pewnym siebie chłopakiem, lubiącym się śmiać, powariować lub potańczyć na zabawie. To, że słucham metalu i rocka uważam za sprawę zupełnie drugorzędną. Gdybym jeszcze był jakimś ortodoksem, czyli nosił się z glanami czy kanciastymi plecakami wypisanymi nazwami kapel to mogłoby to jakieś znaczenie mieć. Z racji jednak tego, że poza długimi włosami ( wielu chłopaków ma w dzisiejszych czasach długie włosy przecież – w ogóle kiedyś tym kudłom zamierzam poświęcić osobny post ) i dwoma koszulkami, które traktuję na równi z innymi częściami mojej garderoby nie posiadam nic z tych metalowych rzeczy to chyba nie warto o tym wspominać. W kontekście potencjalnego zachęcania dziewczyn rzecz jasna. Jeśli chodzi zaś o stan materialny i majątkowy – uważam te sprawy za kompletny bezsens. Miłość powinna być spontaniczna, piękna i nie baczyć na żadne przeciwności jakie postawi przed nią życie.

Czy spotkałem już w życiu jakąś miłość? A no zdarzały się zauroczenia i młodzieńcze fascynacje. Nie powiem, miło było, ale te czasy już nie wrócą. Teraz czas w końcu na jakiś poważny związek, choć w sumie każdy związek ma w sobie coś z tych młodzieńczych zauroczeń i nieśmiałości. I to jest cudowne, bo bez tego miłość z pewnością straciłaby wiele ze swojej magii. Moim zdaniem dużo lepszym sposobem na ujęcie dziewczyny ( a na pewno piękniejszym ) jest obdarowanie jej różą zerwaną z ogródka, podaną z rumieńcem na twarzy lub ( to może już w trochę późniejszej fazie ) zagranie jakiejś starej piosenki na gitarze. Wierzcie mi chłopcy, nawet jeśli będziecie kompletnie kaleczyć i fałszować, dziewczyna będzie oczarowana ( no, jeśli wcześniej się już jej troszkę podobałeś albo gdy już podarowałeś wspomnianą różę czy inny kwiat ), a wy będziecie mieli ogromną satysfakcję i poczujecie co to znaczy mieć motyle w brzuchu gdy wasza wybranka na was spojrzy.


Na sam koniec pragnę jeszcze pozdrowić wspomnianą z początku Klaudię a także wystrzałowego i odjechanego kolesia przepełnionego niesamowitą miłością do jej osoby. Chudy się nazywa ( to nie pseudonim , to nazwisko ).

:)

czwartek, 24 maja 2012

Mój pierwszy wywiad! - Michał Griner:)

O mateńko... Dzisiaj przeprowadziłem swój pierwszy w życiu krótki, ale dość profesjonalny ( przynajmniej mam taką nadzieję ) wywiad z moim kolegą z klasy, Michałem Grinerem ( chłopak zgodził się żebym wykorzystał jego nazwisko ). Wierzcie mi, kupę frajdy sprawia taka rozmowa i poczucie że ktoś będzie o niej czytał. Najwięcej satysfakcji czerpałem gdy spisywałem słowa nagrane na dyktafonie w komórce. Wtedy poczułem się jak prawdziwy dziennikarz robiący wywiad co najmniej z Jamesem Hetfieldem:D 

Osobną sprawą jest, że Michał nie ma praktycznie żadnego pojęcia o metalu, ale o to mi również chodziło. Myślę że taka osoba również może mieć wiele do powiedzenia, nawet jeśli nie bardzo będzie wiedzieć co ma rzec. Było więc przy tym wszystkim też trochę śmiechu tym bardziej że kumpel jest osobą nad wyraz pogodną i optymistycznie nastawioną do świata:)

Tak więc kto żyw - niech czyta! Jeśli wywiad  się spodoba przeprowadzę kolejne - z mniej lub bardziej sławnymi ludźmi - związanymi bądź zupełnie odciętymi od metalu.

(P.S Wciąż zachęcam do polubienia Dziennika Młodego Metalowca na fejsie, gdzie znajdziecie również wiele fajnych rzeczy:) Link obok:)) 

-->
  
  Metalurg: Najsampierw witam cię serdecznie.            

  Michał Griner: Witam również i pozdrawiam wszystkich fanów twojego bloga.

      M: Dziękuję bardzo. Na początek standardowe pytanie: Co sądzisz o muzyce metalowej?

      MG: Szczerze mówiąc nie słucham metalu, ale gdybym pierwszy raz usłyszał tę muzykę metalową to myślę że by mi się spodobała, lecz to chyba jednak trochę za ciężkie brzmienie jak dla mnie.

      M: Rozumiem że wolisz takie lżejsze klimaty?

      MG: Tak, zgadza się.

      M: Czy uważasz więc że metal demoralizuje współczesną młodzież i wzmaga taki naturalny ich bunt przeciwko całemu światu?

     MG: Nie, ponieważ każdy ma swoje poglądy, każdy ma swoje zainteresowania, każdy interesuje się daną muzyką. Na przykład niektórzy interesują się popem, niektórzy interesują się techno a niektórzy interesują się metalem. Jeśli ktoś się po prostu lubi wyszaleć i pobawić na scenie to nie ma problemu i to nie jest żadna demoralizacja.
 
    M: Chciałbyś zostać taką gwiazdą rocka?

    MG: Ciężko mi to trochę powiedzieć bo... Rocka to może nie za bardzo, gram na perkusji i jeśli chodziłoby wystąpić w kapeli rockowej to tak, ale żeby zostać gwiazdą rocka to nie.

    M: Czyli takie życie rockmana, to jest panienki, niszczenie hoteli niezbyt cię kręci?

    MG: No tak... tak nie za bardzo.

    M:A czy uważasz że Behemoth byłby odpowiedniejszym zespołem na EURO 2012 niż Jarzębina?

   MG: ( śmiech ) Szczerze mówiąc Jarzębina, pozdrawiam bardzo serdecznie, jest to zespół fajny, ale może taki bardziej lekki obciach dla naszej kadry ponieważ wszystkie drużyny które występują na EURO mają takie normalne piosenki a my mamy taką bardziej biesiadną. Wiadomo że są Śląsk i Kaszuby i to wszystko no ale jest to troszkę... No troszkę obciachowe. A jeśli chodzi o Behemoth to myślę że byłby lepszym zespołem na EURO niż Jarzębina.

   M:Dlaczego?

   MG: Ciężko mi trochę powiedzieć dlaczego ponieważ tam na piosenkach Behemotha się nie znam ale widać ogólnie po takiej muzyce ciężkiej że... no, zdecydowanie byłyby to lepsze kawałki niż koko euro spoko ( śmiech ).

   M:Więc chciałbyś ujrzeć Nergala i spółkę umalowanych i growlujących hymn podczas gdy nasza drużyna będzie stać na murawę a na trybunach zasiądzie kilkadziesiąt tysięcy kibiców?

   MG: ( śmiech ) Dlaczego nie, raz się żyje i na pewno każdy by chciał takie coś zobaczyć.

   M:Na koniec jeszcze ostatnie pytanie: Czy naprawdę wierzysz w to, że Ozzy Osbourne je koty?
   
   MG: Że co?!

   M:Czy wierzysz w to, że Ozzy Osbourne je koty.

   MG: Nie... Nie wierzę ( śmiech ).
  
   M:Dziękuję bardzo za rozmowę.

   MG: Ja również.

wtorek, 22 maja 2012

Rodzinna wojna cz.4, Czyli kilka pochwał na przekór wszystkim

     Rzecz, którą chcę tu dziś opisać zdarzyła się w zeszły piątek. Kilka tygodni temu złamałem duży palec u nogi i musiałem stawić się na kontrolę do chirurga ( Z tatą, dodajmy. Uważam że niemożność przyjścia siedemnastoletniego "byka" na wizytę do lekarza samemu jest totalnie bez sensu, tymbardziej że tato musiał się z pracy zwalniać a doktorowi obejrzenie palca zajęło dwie minuty ). No i wiadomo, jak to zwykle bywa gdy się idzie na wizytę płaconą z kasy chorych trzeba czekać. ( Zastanawiające - prywatnie to od razu przyjmują kiedy chcesz i jak chcesz:) ). No więc zapisani byliśmy na godzinę dwunastą. W poczekalni było ludziów jak mrówków, jak to ktoś kiedyś pięknie powiedział. No, tak na oko ze dwadzieścia parę. Wszyscy na tę samą godzinę! Jakby nie można było powiedzieć: Ty przyjdź na dwunastą dziesięć, ty na dwunastą dwadzieścią i spokój. Ale ma to też swoje plusy rzecz jasna - gdy siedziałem tam tyle czasu minęły mnie wszystkie lekcje. Jak popularnie ostatnio się zwykło sarkazmować w mojej szkole: Nie, naprawdę, w ogóle nie jestem szczęśliwy z tego powodu:)
     Tak więc siedzieliśmy z tatą w tej przychodni i czekaliśmy aż w końcu lekarz krzyknie nasze nazwisko, wyczekiwane jak pierwsze dziecko przez młode małżeństwo. W takich okolicznościach bardzo łatwo nawiązać nowe znajomości, szczególnie gdy rozmowa jest jedyną rozrywką. Pamiętam, że był tam jeden mężczyzna ( zawsze śmiesznie mi to brzmi, gdy nastolatek używa podobnych określeń na temat ludzi kilka lat starszych od siebie, no ale będę już kulturalny ) lubiący się śmiać, który bardzo chętnie prowadził konwersację a także kilka starszych kobiet. Ponarzekaliśmy na służbę, pośmialiśmy się, aż w końcu doktorek zaczął po kolei wołać ludzi i towarzystwo zaczęło się wykruszać. 
Doszła jeszcze tylko jedna pani, również całkiem rozmowna. To ona właśnie wypowiedziała wiekopomne słowa:
- Wiesz. - zaczęła wskazując na mnie. - Joł bardzo lubia chopców w takich włosach ( to tak po śląsku troszku, gdyż żyję na Opolszczyźnie, gdzie gwara ta jest równie dobrze znana jak w jej ojczystym rejonie ). Strasznie mi się podobają, szczególnie gdy jeszcze te włosy są umyte i zadbane, jak twoje. - uśmiechnęła się.
     Nooooo! Ileż ja na to czekałem! Co prawda już wcześniej dawało się słyszeć tu i ówdzie podobne głosy, ale to chyba był pierwsza tego typu opinia wypowiedziana publicznie z własnej, nieprzymuszonej woli. Ależ ja wtedy obrosłem w piórka. W końcu ktoś zauważył to, co ja wiedziałem od samego początku.
- Dziękuję. - odparłem tej pani, bo i cóż miałem powiedzieć.
- Richtich mi się podobają. - powtórzyła.
- Dziękuję, dziękuję.
     Tylko czekałem aż w końcu dojedziemy do domu i będę to mógł opowiedzieć rodzince. Chciałem zobaczyć ich rozdziawione gęby! Jak to jedna zwykle bywa, nie wszystko jest takie, jakie się chce. Reakcja rodzinki była zgoła inna i trochę mnie zaskoczyła.
- Ja ci zawsze mówiłam, że jak mołsz umyte te włosy toś je fajni synek. - powiedziała babcia. - Ino musisz, MUSISZ je pielęgnować.
     Jak to ludzie pod wpływem czyichś poglądów łatwo mogą zmienić własne. Jeszcze niedawno nie mogła na mnie babcia patrzeć, a już teraz stwierdza że ładnie mi w nich. Mało tego, nawet mama uderzyła w podobne tony, całkowicie popierając swą rodzicielkę. Tato oczywiście się śmiał, w ogóle nie uczestnicząc w rozmowie i nie ingerując w jej przebieg, ale wiedziałem że jemu jest jedno czy mam długie włosy czy krótkie. Ważne, że nie jestem kryminalistą i rokuje jakieś nadzieje na to, że po liceum wyniosę się z domu:)

Tak więc kolejna bitwa, choć nie zainicjowana przeze mnie, została wygrana. Czekam na kolejne i jestem gotowy na wygraną, aby kochana rodzinka już całkowicie uwierzyła w potęgę moich długich kłaków i już nigdy ich nie krytykowała i nie próbowała mnie zaciągać do fryzjera:)

piątek, 11 maja 2012

Czas się wziąć do roboty!

Piszę dziś te słowa tylko i wyłącznie dlatego, żeby nie zamarło życie na blogu. Cholera, mam głową pełną najróżniejszych pomysłów, ale po prostu jestem meeeega leniem... Z opinii co niektórych ludzi wiem, że z pewną dozą niecierpliwości czekają na kolejne posty. Gdybym tylko nie był tak rozleniwiony, wiedzcie, że co dwa dni mielibyście posty o objętości co najmniej dwudziestu tysięcy znaków.
Z drugiej jednak strony ostatnio zacząłem dostrzegać, że Dziennik Młodego Metalowca to jedna z najlepszych  rzeczy jaka mi w życiu wyszła. I zrobiłem to sam, swoją pracą! Wiecie, jakie to wyczesane uczucie?:)

Doszedłem również do wniosku, być może trochę zbyt materialistycznego wniosku, że kiedyś to co tworzę może przynieść mi pieniądze. Wiem, złe, obłudne i w ogóle ohydne są takie spostrzeżenia. Wszak powinno się pisać dal samej radości pisania. I tak rzeczywiście jest! Nie macie pojęcia, jaką radość sprawia mi przelewanie tego co siedzi w mojej głowie na papier i pokazywania tego innym. Dlatego między innymi zamierzam studiować dziennikarstwo:) Ale jeśli to co robię przyniesie mi gdzieś tam kiedyś jakieś dochody czy większą popularność to przecież tym nie pogardzę. Żeby jednak miał się ten blog w przyszłości zaprocentować, musi się rozwijać, a co za tym idzie musi się pojawiać na nim więcej tekstów.

To wszystko zaprowadziło mnie do jednej, bardzo ważnej myśli: Założenie takiego bloga, udzielanie się i w ogóle to też niełatwa praca i w pewnym sensie odpowiedzialność. Muszę więc cholera pisać, choćby nie wiem jakby mi się nie chciało. Najlepiej zrobię, jeśli to lenistwo przezwyciężę:) Kto czyta te moje wypociny, niech modli się aby tak było, w przeciwnym razie zostanie tylko wspomnienie o dziwnym i szalonym kolesiu, który pojawił się kiedyś znikąd i błyskawicznie zniknął, zostawiając w pamięci potomnych tylko jakieś głupawe teksty...   

P.S Zmieniam swoją politykę co do reklamowania innych blogów w komentarzach. Proszę bardzo reklamujcie się, ale w zamian oczekuję za to reklamy na waszych blogach:) Taka reakcja wymienna;) 
4019cdb7caa0ae47446beaeb9d472678